gorean.pl

"Prywatna biblioteka skryby Jaeger'a Vatn"

Nasze statystyki

Odsłon artykułów:
433427

Na obrzeżach Gor...

 

Na obrzeżach Gor...

 

Przekleństwo wszystkich barmanek Ziemi? Faceci którzy topią swe frustracje w alkoholu powtarzając "Ona mnie po prostu nie rozumie..."
Podejrzewam, że problem był zupełnie nie znany na Gor. Goreańscy Wolni wcale nie potrzebowali do stworzenia wkoło siebie przestrzeni w której by funkcjonowali i czuli się szczęśliwi, spełnieni - zrozumienia. Natomiast potrzebowali (i o tym jestem jak najgłębiej przekonany) akceptacji. Swych poddanych... Władz Kasty, władz Miasta, innych Wolnych. Wspomniana akceptacja - lub dezakceptacja (a w skrajnych wypadkach wręcz ostracyzm) była też właściwie jedyną metodą wpływania otoczenia na postępowanie Wolnego... Jako Wolny był ograniczony jedynie (bardzo rygorystycznym ale obejmującym dość wyrywkowe dziedziny życia) Prawem i... opinią innych Wolnych. Tyrani wiedli zazwyczaj rychło - żywot samotników. (W dość spartańskich warunkach życia na Gor oznaczało to jednak zwykle żywot krótki.)

Jesteśmy szczęśliwi i potrafimy dać szczęście tym, które nas akceptują i chcą iść z nami - nie rozumiejąc nas...
Akceptacje jest tym co nas przy Was trzyma. Dezakceptacja tym co oddala. Nie da się zbyt długo poprawnie funkcjonować w stałym poczuciu dezakceptacji. Stąd ucieczki. W hobby... w Fikcje.... w kłamstwa... w alkohol... w objęcia innej...

Przenosząc to na Gor możemy powiedzieć, że Wolny przez swoją samodzielność, bogactwo, zdolności, waleczność, talent do handlu mógł kreować i kreował rzeczywistość, w której był otoczony przez osoby które go akceptowały... Wiele niewolnic musiało przejść przykry początkowy okres "złamania" by swojego Pana zaakceptować w 100%. Niektórzy przez swe przyrodzone zdolności i/lub nabyte umiejętności nie musieli sie uciekać do tak drastycznych metod. Jedno jest pewne... Akceptacja to spoiwo kazdej relacji. Również tej Wolny/niewolna. Rozróżnijmy tutaj dość precyzyjnie... Akceptacje władzy.. a nie przyzwolenie władzy... Na czym polega różnica? Ano jeśli w ciemnej uliczce typ z pałą zażąda od nas portfela to my (będąc racjonalnymi), dając mu przyzwolenie władzy nad sobą, oddamy mu portfel... Ale trudno tu mówić o akceptacji takiej władzy. To przyzwolenie. Dobrowolność jest niezbędnym warunkiem akceptacji władzy. Akceptując władzę jesteśmy w stanie zaakceptować i z całym poświęceniem wykonywać, nawet te polecenia władzy, które są dla nas trudne. Czasem bardzo trudne. Cały proces wstępnego szkolenia i układania polegał właśnie, bez względu na techniki w nim zastosowane (i zawsze były one środkiem nie celem), na przekształceniu (np. u porwanej Ziemianki) przyzwolenia władzy - na akceptację władzy nad sobą. Z takiej akceptacji wynikało później całe oddanie, poświecenie... Ten przymus był czasami konieczny by przywykła do innych realiów kobieta mogła dostrzec pozytywy wynikające z całkowitego podporządkowania swemu Panu.

Jesteśmy szczęśliwi i potrafimy dać szczęście tym, które nas akceptują i chcą iść z nami - nie rozumiejąc nas...

Kochamy te, które rozumieją.

Kogo gościmy

Odwiedza nas 39 gości oraz 0 użytkowników.


Copyright © 2013. All Rights Reserved.