gorean.pl

"Prywatna biblioteka skryby Jaeger'a Vatn"

Nasze statystyki

Odsłon artykułów:
628435

Konsensualność

 

 

 

 

KONSENSUALNOŚĆ

 

 

Czy bycie niewolnicą oznacza, że musisz się słuchać Pana? Tak.

Czy znaczy, że nie masz prawa do sprzeciwu? Tak.

Czy oznacza, że nie masz żadnych praw? Tak.

 

I właśnie dlatego musisz zastanowić się nie dwa, ale dwieście razy zanim wejdziesz w taką relację.

 

Bycie niewolnicą to kusząca fantazja, ale... nie da się jej zrealizować bez właściwego Pana. Miałam o tyle szczęście, że zanim podjęłam decyzję bardzo dobrze poznałam swojego Pana... Znaliśmy się lata, przeżyliśmy wiele wspólnych doświadczeń, przeszliśmy przez różne kryzysy, wzloty i upadki, poznaliśmy swoje zalety i swoje wady. Doświadczyliśmy się i zmierzyliśmy z życiem. Mimo to...i tak się zaskoczyłam. I tak odkryłam (z wielkim zdziwieniem), że nie wiedziałam o Panu wszystkiego. Nie podejrzewałam, że potrafi być... tak surowy, wymagający, stanowczy, czasem wręcz brutalny. Bo wejście w taką relację zmienia i odsłania różne aspekty naszej osobowości, które wcześniej trzymaliśmy "na uwięzi" norm, zasad czy dobrego wychowania. Dla mnie to plus, ja Go takim widzieć chcę i chciałam. Chciałam też takiego związku, takiej dynamiki. Sama o to poprosiłam. Nie zostało mi to narzucone, nie zostałam zmuszona. Co nie oznacza, że zawsze jest łatwo.

 

Oczywiście nie chce przez to powiedzieć, że ktoś musi czekać 10 lat, żeby wejść w taką relację, mimo to dobrze jest taką decyzję przemyśleć, być pewnym, na tyle na ile można. Bo niewolnictwo... Jeśli bierzemy je na serio i autentycznie- a tylko tak ma to sens i tylko w ten sposób nie jest to "teatrem", to decyzja oddania władzy Panu we wszystkim. Nawet o tym, że kiedy uznamy, że chcemy z powrotem swoją wolność: musimy o nią poprosić i liczyć się z odmową.

Oczywiście, jeśli mówimy o relacji goreańskiej Pan powinien również kierować się pewną etykę i filozofią np. nie może łamać prawa, powinien wykazywać się honorem, odpowiedzialnością itd. Ten aspekt bardzo, bardzo mnie do Gor przekonuje. Jeśli kazałby niewolnicy np. prawo złamać, wtedy możemy uznać, że taka relacja nigdy nie była relacją tego typu, a więc de facto uznajemy ją za nieważną i niewolnica nie ma żadnych zobowiązań wobec Pana.

 

Postulat poznania Pana dotyczy jednak także każdej relacji z taką dynamiką, czy w GL czy w bdsm (!). Nie ma dróg na skróty. Taki związek to praca po obu stronach. Nie tylko niewolnicy, ale też i Pana. Obie strony muszą być zaangażowane, obu stronom musi zależeć. Pamiętaj, że dopóki nie zdecydujesz się na "bycie niewolnicą", jesteś wolna. Możesz być uległą, ale jesteś wolna. Masz prawo pytać, masz prawo ustalać granice, masz prawo odmówić, masz prawo poczekać z seksem, masz prawo do bycia traktowaną z szacunkiem, masz wszelkie prawa(!). I to Ty decydujesz ile Pan może. Nie daj sobie więc wymówić, że coś musisz. Musisz to przede wszystkim poznać Pana, poznać siebie, swoją uległość, ustalić granice w których Pan będzie się poruszał (seksualne, inne). I poznać granice Pana (co jeszcze ważniejsze w dalszej perspektywie). Podkreślę to jeszcze raz. Chodzi o poznanie swojej uległości, eksplorowanie jej, odkrywanie jej piękna, i piękna oddania i służby, ale żeby było pięknie, musi być bezpiecznie, musi być zaufanie i musi być (przynajmniej w podstawowych kwestiach) wspólna wizja takiej relacji. A to wymaga czasu, pracy, zaangażowania.

 

Relacja Pan - uległa (czy w dalszej kolejności Pan - niewolnica) to nie okazja na szybki i darmowy seks, to nie okazja do wyładowania się, to nie okazja do wykorzystania... To związek, specyficznego typu, ale związek, gdzie potrzeby obu stron (tak obu!) są realizowane. I nie zapominajmy, że Pan/Master też musi w to włożyć wysiłek. I mądry Pan to wie i stara się potrzeby uległej czy niewolnicy zaspokajać i brać pod uwagę jej ograniczenia. Ale do tego trzeba właśnie... mądrości i odpowiedzialności ze strony dominującego.

 

Jak znaleźć mądrego i odpowiedzialnego Pana?

Nie ma jasnej i prostej odpowiedzi.

Ciężko jest spotkać taką osobę w rzeczywistości, bo nie rozmawiamy z przechodniem na ulicy o swoich preferencjach. Większość wybiera więc Internet. Bez względu jednak na sposób warto zrobić kilka rzeczy :

- czytać, poszerzać wiedzę w tym temacie (żeby wiedzieć i być świadomą jak tego typu "mądra" relacja powinna wyglądać), rozmawiać z ludźmi, którzy w takiej relacji są, np. na forach, na czatach, pytać, rozwiewać wątpliwości

- poznać siebie, swoje potrzeby i oczekiwania, może nawet je zapisać. Spróbować określić swoje wyjściowe granice (one się mogą oczywiście później zmieniać) i potrzeby. Zastanowić się czy jest się masochistką, a może nie, czy podoba nam się relacja tylko w sypialni czy chcielibyśmy czegoś więcej, czy układ 24/7 czy tylko spotkania itd. Czy jesteśmy uległą, czy może switchem (a więc również lubimy dominować), czy chcemy pełnego podporządkowania, kontroli i jak daleko posuniętej (a może być bardzo różnie). Ale żeby to zrobić patrz punkt wyżej :).

- kierować się zasadą ograniczonego zaufania przy umawianiu się z poznanym przez Internet dominującym. Nie spieszyć się z niczym. Zaufać swojej intuicji. Rozmawiać z Panem, pytać, pytać o rzeczy nieoczywiste, być wyczuloną na teksty typu "nie wolno Ci pytać", "ja nie popełniam błędów" (tylko głupiec tak twierdzi), "robimy po mojemu albo wcale" itp. Pierwszy raz (a może nie raz) warto spotkać się tylko porozmawiać, najlepiej w miejscu publicznym, powiedzieć komuś zaufanemu gdzie się wybieramy i o której wrócimy.

 

I teraz to, co napisałam, jest ważne nie tylko dla uległych, czy niewolnic. To też ważne dla dominujących, a nawet ważniejsze. Żeby pytać o granice, emocje, potrzeby... Żeby zwyczajnie nie skrzywdzić drugiej strony, nie nadwyrężyć danego zaufania, żeby dać sobie szansę na oglądanie rozwoju swojej uległej, poprowadzenie jej, na doświadczenie tego, że sama z siebie postanowi przekroczyć swoje granice, wyrzec się oczekiwań, oddać swoje prawa, stać się na przykład niewolnicą. Dobrowolnie i świadomie. Konsensualnie.

 

Dla inspiracji – dla obu stron:

 

The Gorean master desires more than a slave's submission, more than merely her body. A Gorean man is satisfied with nothing less than all of a slave. He will possess you, body and mind, heart and soul. Nothing less is acceptable.


Goreański Pan pragnie czegoś więcej niż uległości niewolnicy, czegoś więcej niż tylko jej ciała. Goreański mężczyzna nie zadowoli się niczym innym jak całą niewolnicą. Posiądzie cię, ciało i umysł, serce i duszę. Tylko to jest do zaakceptowania.

 

Page 174 - Savages of Gor

 

The Gorean master, interested in her and attentive to her, wants to know everything about her, in her emotions and feelings, in their feminine, lyrical detail (...). It is almost impossible for a girl to keep her thoughts or feelings from her master.


Goreański Pan, zainteresowany nią i skupiony na niej, chce wiedzieć o niej wszystko, znać jej emocje i uczucia, ich kobiece, intymne szczegóły (...). Jest to prawie niemożliwe, aby dziewczyna ukrywała swoje myśli i uczucia przed swoim Panem.

 

Page 99 - Fighting Slave of Gor

 

“You are a superb natural slave,” he said.

“Forgive me, Master,” I said.

“I do not object,” he said.

“Good,” I said.

“In fact, it pleases me,” he said.

“Good,” I whispered.

He held my head between his hands, like it was that of a dog.

“Do some men care for their slaves,” I asked, “just a little?”

“Some men care for them much more than a little,” he said.

 


„Jesteś wspaniałą naturalną niewolnicą” - powiedział.

"Wybacz mi, Panie” - odpowiedziałam.

„Nie mam nic przeciwko” - powiedział.

„Dobrze” - odpowiedziałam.

„W rzeczywistości podoba mi się to” - powiedział.

„Dobrze” - wyszeptałam.

Trzymał moją głowę między dłońmi, jakby to była głowa psa.

„Czy niektórzy mężczyźni troszczą się o swoje niewolnice” – zapytałam - „chociaż trochę?”

„Niektórzy mężczyźni troszczą się o nie nawet bardziej niż trochę” - opowiedział.

 

Kajira of Gor

 

 

 

 

Kogo gościmy

Odwiedza nas 14 gości oraz 0 użytkowników.


Copyright © 2013. All Rights Reserved.